Sędziowie bez „stanu spoczynku”


Sędziowie walczą jak lwy o swoje apanaże i przywileje. Szkoda tylko, że tak samo dzielnie nie walczą oni o stanowienie dobrego prawa i z patologiami we własnym środowisku.

Od jakiegoś czasu pojawiają się informacje o tym, że kolejne ogniwa terenowe samorządu sędziowskiego przyłączają się do protestu przeciwko zapowiadanym w expose premiera oszczędnościom  finansowym  wynikającym  ze specyficznego przywileju jakim jest   „stan spoczynku” sędziów i prokuratorów. Aby zrozumieć o co oni tak solidarnie walczą należy  wyjaśnić jak finansowo przekładają  się świadczenia pobierane przez sędziów i prokuratorów w „stanie spoczynku” do ogólnie obowiązujących zasad wysokości świadczeń emerytalnych. A więc sędziowie i prokuratorzy po przejściu w „stan spoczynku” ,czyli po ukończeniu 65 roku życia, otrzymują równe 75% wynagrodzenia na ostatnio zajmowanym stanowisku. Wynosi to realnie od 5.100 zł do 6.600 zł miesięcznie (chodzi tu o wartości średnie).Natomiast po przejściu na warunki ogólne, czyli takie jakie obowiązują innych pracowników będących na etacie, w tym wypadku emerytura będzie zależała od wysokości zgromadzonych składek, a więc tylko i wyłącznie od ich stażu pracy i od wyskości pobieranej pensji. A więc  sędziowie broniąc swojej uprzywilejowanej pozycji dotyczącej specjalnego traktowania ich jako emerytów będących w „stanie spoczynku” podjęli protest uzasadniając go między innymi następującymi „ważkimi” okolicznościami:

1. „stan spoczynku” jest to prawo zagwarantowane Konstytucją III RP,

2. „stan spoczynku” jest, wg. interpretacji dokonanej przez sędziów, instytucją będącą gwarancją niezawisłości sędziowskiej,

3. „stan spoczynku” jest niejako ekwiwalentem różnych ustawowych ograniczeń, którym podlega sędzia podczas pełnienia służby państwowej oraz po jej zakończeniu, czyli po przejściu w „stan spoczynku”.

Ogranczenia o jakich mówią sędziowie w pkt.3 są następujące: sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezależności sędziów, sędzia również nie może podejmować dodatkowego zatrudnienia i nie może prowadzić działalności gospodarczej. A poza tym, jak twierdzą sami sędziowie, ich praca jest wyczerpująca i są wzt. przepracowani co wynika z gwałtownego przyrostu liczby spraw w ciągu ostatnich dziesięciu lat z kiku milionów do 13 mln spraw obecnie.

Jak z powyższego widać, jeśli chodzi o pieniądze, to sędziowie energicznie potrafią się o nie upomnieć mimo swego przeciążenia nadmierną liczbą spraw. Natomiast w sytuacji gdy zmiany prawa dokonywane przez polityków tworzą jego parodię, gdy wydają ci sędziwie  wyroki na polityczne zamówienie, co jest oczywistym zaprzeczeniem ich „niezawislości” i gdy przymykają oczy na korupcję i brak kompetencji oraz zachowania patologiczne w  swych szeregach, to wtedy żaden z sędziów nie zamierza nic robić aby ten stan rzeczy zmienić. Powiem więcej: oni wtedy nie tylko, że nie protestują ale chronią ten stan konserwując patologię w wymiarze sprawiedfliwości.

A więc nawet samo zamierzenie niekorzystnych zmian ogłoszone w expose zmobilizowało do aktywności środowiska sędziów i prokuratorów, a przecież wiadome jest, że od expose do czynów droga jeszcze bardzo daleka, czyli że jak na razie tym problemem nie trzeba się zbyt poważnie przejmować. Chyba, że premier wygłaszając swoje pogróżki w expose wobec sędziów i prokuratorów miał tak naprawdę tylko jeden cel, którym było zmobilizowanie i mocniejsze zaangażowanie się pracowników wymiaru sprawiedliwości po stronie rządzącej koalicji PO-PSL, bo w przeciwnym przypadku przywileje zostaną cofnięte. I ten właśnie ukryty cel został właściwie przez sędziów i prokuratorów dostrzeżony i stąd taki ich nacisk na ograniczenie „niezawisłości” mimo, że nawet wróble na dachu ćwierkają, że „sędziowie są niezawiśli, bo nie zawiśli”.

Pozdrawiam.

Autor: prawdazwyciezy