Wojna domowa na Ukrainie 2.01.2015r- 118 dzień rozejmu.


Kijów- demonstracja dla uczczenia 106 rocznicy urodzin ukraińskiego bohatera narodowego Stepana Bandery.

Mimo, że wczoraj na Ukrainie w wielu miastach odbyły się wielotysięczne demonstracje dla uczczenia kolejnej rocznicy urodzin jednego z twórców i ideologów nacjonalizmu ukraińskiego, Stepana Bandery, na próżno można szukać relacji z tych uroczystości w wiodących polskich mediach.

Tak wyglądała wczorajsza demonstracja w stolicy Ukrainy, Kijowie.

Obserwując jej przebieg można odnieść nieodparte wrażenie swoistego deja vu, jakby czas cofnął się o osiemdziesiąt lat wstecz:

Jak zapisało się w pamięci historii świata to co zostało zapoczątkowane w latach trzydziestych w Niemczech, wszyscy już wiemy.

Podobnie to, co obecnie zostało wyzwolone na ulicach ukraińskich miast, może zakończyć się jeśli nie zostanie przerwane wcześniej to prowadzące do samozagłady szaleństwo.

Jeśli zaś ci, którzy postanowili wykorzystać do osiągnięcia swych globalnych celów strategicznych, tą bestię głęboko skrywaną dotąd w świadomości części społeczeństwa ukraińskiego, to ponownie srogo się zawiodą, gdyż wypuszczonego Dżina z butelki ponownie jest ciężko go tam zamknąć.

Dowody na to w nowożytnej historii mieliśmy już na to nie raz. Pierwszym jest choćby doświadczenie lat trzydziestych gdy zaczęły przejmować władzę w wielu krajach europejskich ruchy skrajnie nacjonalistyczne, czego efektem był wybuch II Wojny Światowej.

Kolejnym doświadczeniem były ruchy narodowo-wyzwoleńcze skolonizowanych przez ówczesne mocarstwa kolonialne krajów azjatyckich i afrykańskich, w których po długotrwałych bratobójczych wojnach domowych nastąpił względny spokój. Ale jak wiadomo nie na długo, bo obecnie rządy tych krajów, które nie chciały ugiąć się pod naciskiem ekonomicznego szantażu mającego wymusić na nich spolegliwość wobec globalnego hegemona, zostały obalone za pomocą nowych sił- tym razem są to skrajni islamscy ekstremiści religijni.

Po tej ostatniej akcji do dnia dzisiejszego na terenach nią objętych nie ma spokoju i panuje chaos albo toczą się tam nadal wyniszczające kraj i jego ludność wojny domowe.

W między czasie była jeszcze jedna wojna domowa sprowokowana w Jugosławii mająca na celu rozpad tego państwa na słabe, a więc poddające się zewnętrznemu dyktatowi, kraje.

Tam udało się dokonać tego, że nastąpił po bardzo tragicznej wojnie domowej względny spokój trwający do dnia dzisiejszego, ale wynikało to z tej prostej przyczyny, iż teren ten nie stał się poligonem zbrojnej rywalizacji pomiędzy mocarstwami.

Taka jednostronna agresywna postawa głównego hegemona musiała w końcu wywołać jakąś reakcję,wśród jego przeciwników. I tak na pierwszy ogień padła strefa rosyjskich wpływów na Kaukazie oraz byłych republik wchodzących w skład Związku Radzieckiego leżących w Azji Środkowej. Tam co prawda nie doszło do otwartej konfrontacji militarnej (poza dwoma przypadkami, którymi są Czeczenia oraz Gruzja), bo sprawy zostały rozwiązane na drodze politycznej.

Ale już kwestie Syrii- i ewentualnie w przyszłości, Iranu- nie udało się załatwić na drodze pokojowej, która w tym przypadku mogła tylko polegać na przyzwoleniu przez Rosję na agresję militarną wobec tego kraju (krajów- jeśli doliczymy do tego również Iran) i obaleniu w wyniku jej legalnie sprawujących tam władzę sił politycznych, na których miejsce miały zostać postawione nowe władze, tym razem spolegliwe wobec zachodniego dyktatu.

Dlaczego rola Syrii w polityce rosyjskiej była tak ważna, że zdecydowała się ona nawet na rozpoczęcie bezpośredniego konfliktu militarnego mocarstw?

Otóż Syria była ostatnim miejscem w basenie Morza Śródziemnego i jednocześnie w rejonie Bliskiego Wschodu, gdzie rosyjskie siły zbrojne posiadały swe zagraniczne bazy wojenne. W tym przypadku chodziło o bazę floty wojennej na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego w Tartusie.

Ta baza floty wojennej rosyjskich sił zbrojnych stanowi obecnie najdalej na południowym-zachodzie wysunięty przyczółek obronny rosyjskiej strefy wpływów w tym rejonie. Zapleczem dla tego przyczółka jest flota rosyjskiej marynarki wojennej na Morzu Czarnym stacjonująca w Sewastopolu na Krymie.

Dlatego też, te siły, które roznieciły wojnę domową w Syrii, usiłując w ten sposób usunąć z niej rosyjską bazę marynarki wojennej, w momencie gdy plan ten rozsypał się w wyniku oporu jaki stawił zewnętrznej agresji rząd w Damaszku, postanowiono uderzyć bezpośrednio w sedno problemu, a więc rozpętując kolejną hucpę na Ukrainie.

Wyobraźmy sobie hipotetycznie co by się stało gdyby po zamachu stanu w Kijowie, jaki miał miejsce pod koniec lutego zeszłego roku, flota rosyjska ze Sewastopola musiała opuścić swoją bazę?

A więc po pierwsze utraciłaby ona swoją przewagę strategiczną w basenie Morza Czarnego, a po drugie jej miejsce zajęła by tam amerykańska flota marynarki wojennej w ten sposób lokując się bezpośrednio przy południowo-wschodnich granicach Federacji Rosyjskiej.

Jednocześnie dalsze utrzymywanie bazy rosyjskiej floty morskiej w Syrii stałoby się z przyczyn technicznych i logistycznych niemożliwe. A więc tym sposobem amerykańscy planiści upiekliby nie tylko dwie pieczenie na jednym ruszcie ale o wiele więcej i jak sądzę, w sytuacji, że jak do tej pory nie udała się nigdy nikomu taka chytra sztuczka, tak skończy się i tym razem.

Wspomniana sytuacja doprowadziła by do tego, że z kierunku zachodniego jak i południowego Rosja zostałaby skutecznie zablokowana, i w ten sposób pozbawiona wpływu na całym obszarze Europy Zachodniej, Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu oraz w znacznej części w obszarze Morza Czarnego.

A więc pozycja Rosji z mocarstwa o zasięgu globalnym zostałby sprowadzona do poziomu mocarstwa o zasięgu międzykontynentalnym w obszarze Wschodniej Europy i Azji Środkowej, zaś na Dalekim Wschodzie mogłaby być w przyszłości skutecznie blokowana przez Chiny.

Jak widać z powyższego taka sytuacja ciągłego balansowania na linie zawieszonej nad przepaścią mogłaby się w pewnym momencie zakończyć tragicznie, bo przecież jak wiemy akcja powoduje reakcję, polegającą w tym przypadku na tym, że Rosja przyparta do muru nie mając już innego pola manewru dokonałaby prewencyjnego uderzenia jądrowego rozpoczynając w ten sposób totalny Armagedon.

Tak więc każda próba naruszenia równowagi sił zawsze może w ostateczności doprowadzić do rozpętania kolejnej wojny światowej. Z tym, że przeciwdziałanie temu zakłócaniu równowagi jest równocześnie działaniem prowadzącym do zachowania pokoju.

Dowodem na to do czego prowadzi próba zachwiania naturalnej równowagi sił, może być sytuacja jaka miała miejsce po I Wojnie Światowej, kiedy to przyjęto zupełnie nierealistyczne założenia Traktatu Wersalskiego, który prostą drogą prowadził do kolejnej wojny światowej z czego oczywiście, ci którzy go stworzyli i podpisali zdawali sobie bardzo dobrze sprawę.

Obecnie jest bardzo podobnie. Jedyna różnica polega tylko na tym, że wtedy dzisiejszy hegemon tworzył swoją światową potęgę, zaś dziś zmuszony jest do walki o jej zachowanie.

I tak jak wtedy gdy tworzono potęgę zaoceanicznego imperium na ofiarach dwóch wojen światowych, tak dziś utrzymanie tej potęgi musi następować na drodze dalszej jego ekspansji kosztem innych państw. I dziać się będzie to dotąd, aż któreś z atakowanych państw w końcu powie; dość i broniąc się nie rozpocznie kolejnego konfliktu światowego.

Jak wiemy stworzono obecnie różne punkty zapalne niemalże na całej półkuli północnej, ale najważniejszym z nich jest jednocześnie ten, który dotyczy strefy własnego bezpieczeństwa przyjętego przez Rosję. I rozpoczęcie konfliktu w tej strefie musi zakończyć- się wcześniej czy później- otwartym konfliktem zbrojnym pomiędzy mocarstwami, w ostateczności przy użyciu broni masowego rażenia. Nie ważne jest pod jakim pretekstem propagandowym taki konflikt może się rozpocząć, gdyż ważny jest jego skutek, który zakończy się tragedią- tym razem- miliardów ludzi.

I z tego właśnie musimy sobie zdawać sprawę, patrząc obecnie czujnie na to co robią polityczni liderzy świata zachodniego.

Jednym z takich testów na to co nam mogą szykować w przyszłości polityczne marionetki wielkiego amerykańskiego kapitału jest to co obecnie dzieje się na Ukrainie, a szczególnie to co obserwujemy na jej południowo-wschodnich rubieżach, a więc tuż przy granicy z Rosją.

W dniu wczorajszym wzmógł się ostrzał artyleryjski Doniecka oraz rejonu lotniska. Ukraińska artyleria ostrzeliwała teren przedsiębiorstwa „Topaz” w dzielnicy Kujbyszewskiej, gdzie eksplozje pocisków były tak silne, że w okolicznych budynkach wielorodzinnych szyby powypadały z okien. Mieszkańcy tego rejonu ukryli się w piwnicach i schronach. Nie ma jak na razie doniesień o ofiarach i zniszczeniach.

Ostrzelana ostała również dzielnica Oktiabrskaja, gdzie pociski zapalające spowodowały wzniecenie licznych pożarów.

Podczas walk na lotnisku miał zginąć w noc sylwestrową Wład Strimier, ale informacja ta okazała się nieprawdziwa. Na lotnisku widać było bardzo silne eksplozje. Prawdopodobnie ukraińska artyleria zaczęła używać jakiś nowych pocisków.

Bardzo ciężki ostrzał celów cywilnych prowadzony był wczoraj przez ukraińską artylerię z kierunku Dzierżyńska i Artiemowska w miejscowości Gorłówka. Mieszkańcy donoszą, że był to najcięższy ostrzał Gorłówki od czasu podpisania ostatniego zawieszenia broni na jesieni ubiegłego roku.  W wyniku tego ostrzału zginęły dwie osoby, a sześć odniosło rany.

W rejonie miejscowości Nikiszino ukraińskie wojska przy użyciu broni ręcznej i granatników ostrzelały pozycje obronne sił powstańczych. Nie ma strat.

Podobne naruszenie rozejmu ze strony ukraińskich sił zbrojnych miało miejsce w rejonie miejscowości: Granitnego, Zołotoje, Starego Ajdara oraz Popasnej.

Toczą się bliżej nie określone walki w rejonie miejscowości Bachmutka w okolicach lokalnej drogi.

W rejonie Debalczewa, na południowy-wschód od tego miasta doszło wczoraj do pojedynku artyleryjskiego pomiędzy ukraińską artylerią rozlokowaną w okolicach miejscowości Orłowo Iwanówka, a artylerią powstańczą rozmieszczoną koło Grabowa. Straty po obu stronach nie są znane:

W wspomnianym już wyżej rejonie miejscowości Staryj Ajdar- na północny-zachód od Ługańska- toczyły się również walki w okolicach punktu kontrolnego nr. 31, gdzie siły powstańcze ostrzeliwały rozlokowane tam ukraińskie oddziały wojskowe.

W rejonie tym ukraińskie wojsko utworzyło bardzo silną linię obrony, wzmocnioną obecnie bunkrami ziemnymi, która ma uniemożliwić rozszerzenie przyczółków po północnej stronie frontu, którego linia przebiega wzdłuż rzeki Siewierskij Donieck. Obecnie kierunki głównych ataków sił powstańczych w tym rejonie koncentrują się w dwóch miejscach: jeden na wysokości Trechizbienki, a drugi w rejonie stawów rybnych koło Starego Ajdaru. Tam też ukraińskie wojska usiłują zlikwidować przyczółek atakując z prawej flanki przy użyciu sił pancernych:

Stosunkowo spokojnie było w rejonie na południe od Doniecka na linii miast: Wołnowacha-Telemanowo.

Jakieś bliżej nieokreślone walki toczyły się w rejonie Mariupola, na północ od tego miasta w okolicy Gnutowa i Mikołajewki.

Dziś rano pojawiły się doniesienia, że obecnie toczą się jakieś walki na terenie bazy samochodowej w Ługańsku.

Według niepotwierdzonych informacji, którym zaprzecza siostra domniemanego poszkodowanego, Aleksandra Biednowa, miał on wczoraj zginąć w zamachu dokonanym w miejscowości Gieorgiewka leżącej na południe od Ługańska:

„Mój brat Aleksander Biednow żyje! Mówię to w pełnej odpowiedzialności za swoje słowa. No comment.”– tak skomentowała doniesienia mediów, siostra Aleksandra Biednowa.

A oto zdjęcia dokumentujące miejsce wczorajszego zamachu, w którym miał- jak donoszą niektóre media- zginąć Aleksander Biednow:

Przypomnę, że przed świętami Aleksander Biednow ps. „Batman” został mianowany szefem sztabu Czwartej Brygady Ługańskich Sił Zbrojnych.

Podczas tego zamachu polegającego na ostrzelaniu z ręcznych wyrzutni rakiet p.panc. i ręcznej broni maszynowej kolumny samochodów osobowych zginęło podobno siedem osób, a więc wszystkie jadące nimi osoby.

Na koniec kilka filmów:

Pozdrawiam.

181 uwag do wpisu “Wojna domowa na Ukrainie 2.01.2015r- 118 dzień rozejmu.

  1. Od Pana Dawida:
    http://tragediadonbasu.blog.pl/2014/12/31/pozegnanie-z-facebookiem/

    cytuję cześc


    W związku z powstaniem tragediadonbasu.blog.pl informuję, że w najbliższych dniach materiały znajdujące się na profilu moim, oraz Noworosji Walczącej, będą stopniowo przenoszone na blog.

    Kilkanaście razy mówiłem, że trzeba odróżnić moją pracę od mojej działalności. Powtórzę, więc ostatni raz: pracuję w Novorossia News Agency. Praca ta polega na współtworzeniu stron internetowych novorossia.today, oraz przygotowywaniu materiałów dla NovorossiaTV. Praca ma charakter wolontariatu, czym jest wolontariat tłumaczyć nie zamierzam. Niestety nie czerpię profitów sięgających tysięcy dolarów, jak to kilkukrotnie słyszałem. Niestety, ponieważ nie widzę powodu dla którego dziennikarze TVN-u, czy Polskiego Radia mieliby pracować zarobkowo, a jak ja dostanę chociażby złotówkę to jestem propagandzistą. O tym później.

    W celu dotarcia do odbiorcy, we wrześniu 2014 roku, utworzyłem internetowy profil Noworosja Walcząca. Profil ten wyewoluował na profil relacjonujący to co widzę, moimi oczami, „moją miarą mierząc”- oczywiście od razu pojawiły się zarzuty, że pokazując szkołę ostrzelaną przez moździerze ukraińskie jestem „rzecznikiem separatystów”, przepraszać nie będę- ktoś musiał pokazać sytuację prawdziwą i jeżeli komuś to nie odpowiada to niech nie wierzy, nie czyta, nie ogląda- nie narzucam się ze swoją „wersją wydarzeń”, wolałbym wręcz, aby poddawać moje informacje krytyce, krytykanckich zagrywek nie będę tolerował.

    Polubione przez 6 ludzi

Możliwość komentowania jest wyłączona.