Wojna domowa na Ukrainie 8.02.2015r- (155 dzień od rozejmu).


Rozbite pod Debalczewem stanowisko obronne ukraińskich wojsk.

„Jestem gotowy w każdej chwili ogłosić zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy – bez jakichkolwiek warunków, aby zatrzymać rosnącą liczbę ofiar wśród ludności cywilnej” – powiedział wczoraj Poroszenko podczas spotkania z dziennikarzami, które miało miejsce po zakończeniu jego udziału  w międzynarodowej konferencji na temat bezpieczeństwa zorganizowanej w Monachium.

Jednocześnie ukraiński prezydent był wielce zdziwiony na wiadomość, że francuska telewizja „France 2” przekazała informację powołując się na bliskich współpracowników prezydenta Francoisa Hollande, o tym iż niemiecko-francuski plan pokojowy przewiduje utworzenie strefy zdemilitaryzowanej wzdłuż obecnej linii frontu z przyznaniem szerokiej autonomii dla regionów będących pod kontrolą powstańców.

No więc mamy niemiecko-francuską propozycję pokojową dla ogarniętej wojną domową południowo-wschodniej Ukrainy. Mamy również oświadczenie ukraińskiego prezydenta o gotowości w każdej chwili i bez warunków wstępnych do zawieszenia broni, aby tam powstrzymać rosnącą liczbę ofiar wśród ludności cywilnej. A z drugiej strony ten sam ukraiński prezydent nic nie wiedział o propozycjach pokojowych przedstawionych mu w czwartek w Kijowie i następnie w Moskwie przez prezydenta Francji Francois Hollande i niemiecką kanclerz Angelę Merkel. Jednocześnie w Monachium Poroszenko zaapelował do przywódców państw zachodnich o „konkretne wsparcie niepodległości Ukrainy – polityczne, gospodarcze, ale także militarne”.

Uzasadnił to tym, że:

„Widzimy jednak, że to właśnie brak potencjału (militarnego- dopisek mój) prowadzi do eskalacji. Jesteśmy niepodległym narodem i mamy prawo do obrony swoich ludzi”

.Tak więc podsumowując to, co tylko w ciągu jednego dnia przekazał międzynarodowej opinii publicznej ukraiński prezydent Petro Poroszenko, że według jego słów kijowskie władze są gotowe do „pełnego i bezwarunkowego rozejmu”, jednocześnie nic one nie wiedzą o propozycjach pokojowych złożonych im przez przywódców Niemiec i Francji, nie dość tego domaga się Poroszenko pomocy wojskowej dla swojej armii prowadzącej działania militarne pod nazwą „operacji antyterrorystycznej”, gdzie w wyniku tego już od prawie roku ginie ludność cywilna, a mimo to on twierdzi, że wszystko to służy „prawu do ochrony swoich ludzi”.

Jak można te sprzeczności graniczące z propagandowym bełkotem zrozumieć?

Czy w ogóle da się to zrozumieć?

Nie dość, że on zaprzecza sam sobie przez co przekaz ten jest całkowicie niewiarygodny (zresztą nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni), jednak mówiąc o „prawie do ochrony swoich ludzi”, wzniósł się na sam szczyt hipokryzji, bo po pierwsze to ukraińska armia wykonująca jego dyrektywy dzień w dzień zabija ludzi (może ci ludzie nie są ich i stąd te nieporozumienie?) niszcząc przy tym infrastrukturę części swojej, jakby nie było, ojczyzny. Co dowodzi jasno tego, że nie traktują oni Donbasu jak i ludzi tam mieszkających jako „swoich ludzi”, tylko obcych i wrogich. A więc takich, których trzeba wyeliminować, aby zrobić tam miejsce dla rzeczywiście „swoich ludzi”.

Taki sposób myślenia na sprawy narodowościowe i problem mniejszości był już wcześniej widoczny podczas II WŚ, gdy ukraińscy naziści spod znaku trizuba mordowali m.in. ludność polską na Kresach Wschodnich robiąc tam miejsce dla „swoich ludzi”.

Z drugiej strony jeśli ukraiński prezydent powołuje się na obowiązek „prawa do obrony swoich ludzi”, to ludzie zamieszkujący Donbas wybrali prawo do suwerenności, ale jak widać tego prawa Poroszenko już nie respektuje.

A więc starając się zrozumieć to co głosi ukraiński przywódca, można wyciągnąć wniosek, że jego sposób rozumowania nijak się ma do standardów jakie niby mają przyświecać obecnym władzom w Kijowie, tj. poszanowania zasad  państwa demokratycznego uznającego prawa mniejszości narodowych.

I w tym właśnie tkwi sedno problemu.

A teraz przechodzę do relacji z kolejnego dnia wojny domowej na południowo-wschodniej Ukrainie.

Ze stanowisk ogniowych rozmieszczonych w Awdieiewce ukraińska artyleria prowadziła ostrzał dzielnic mieszkaniowych na północnych przedmieściach Doniecka, gdzie pociski padały na ulicę Patriotyczeską, Parkowską i Kasirowa. W dzielnicy Piotrowskiej uszkodzone zostały domy głównie przy ulicy Murmańskiej, Szistkogo i kilku innych ulicach w mniejszym stopniu. W dzielnicy Kujbyszewskiej ostrzelany został teren kopalni „Panfiłowskiej”. W dzielnicy Kirowskiej ostrzelane zostały domy jednorodzinne, gdzie jeden z nich przy ulicy Czajkowskiego spłoną. Jak na razie nie jest znana pełna lista strat i ofiar, która to jest dopiero w trakcie sporządzania. Na tą chwilę wiadomo jest o śmierci trzech osób cywilnych i wielu rannych. Nadal bez dostępu do energii elektrycznej w Doniecku jest około 100 tys osób, zaś jeśli chodzi i wodę bieżącą to są przerwy w jej dostawach.

Ponadto ukraińska artyleria ostrzeliwała wczoraj następujące miejscowości: Gorłowkę, gdzie ostrzał był bardzo intensywny, zginęła tam jedna kobieta, Dokuczajewsk ostrzelany rakietami „Grad” i „Huragan” z rejonu miejscowości Wołnowacha, Makiejewka i Pierwomajsk:

Walki trwają w całym rejonie frontu donieckiego, w tym najbardziej intensywne w okolicach miejscowości Piaski oraz w rejonie dzielnicy Spartakus na przedmieściach Awdiejewki.

Również w rejonie na zachód i północ od Gorłówki nadal toczą się walki mające na celu zlikwidowanie stanowisk ogniowych ukraińskiej artylerii szczególnie tych, które są rozmieszczone w Dzierżyńsku.

Jednak cały ciężar obecnych walk, podobnie jak w ciągu mijającego tygodnia, skoncentrowany jest nadal w rejonie kotła debalczewskiego. O jego wadze może świadczyć fakt, że w tamtejszy rejon walk skierowano łącznie około 3-3,5 tys żołnierzy sił powstańczych, w tym również wczoraj batalion „Sparta” pod dowództwem Motoroli. Siły te dostały zadanie pokonania zgrupowania liczącego około 7 do 9 tys ukraińskich wojsk.

Zadanie to jest bardzo trudne do wykonania ze względu na to, że walki toczą się w warunkach wojny miejskiej, gdzie ukraińskie wojska bronią się w mocno ufortyfikowanych budynkach mieszkalnych, fabrycznych i komunalnych, co zaczyna powoli przypominać wcześniejsze walki toczone na donieckim lotnisku, gdzie każdy jeden obiekt budowlany został zamieniony w fortecę nie do zdobycia i dopiero całkowite zniszczenie ostrzałem ciężkiej artylerii powodowało eliminację takich punktów oporu. Z tym, że w tym wypadku kluczowe znaczenie ma ilość zapasów amunicji, które w trakcie prowadzonych intensywnych walk obronnych po stronie ukraińskiej kurczą się każdego dnia. Tak więc można przyjąć, że powstańcy w tym rejonie mogą doprowadzić do zwycięstwa bez  znacznych strat po stronie własnej, a wyłącznie z powodu wyczerpania się  zapasów amunicji  wojsk ukraińskich.

Poniżej mapa przedstawiająca aktualną sytuację w rejonie Debalczewa:

Jak widzimy na powyższej mapie obecnie najbliżej Debalczewa rozmieszone są stanowiska wojsk powstańczych na zachód od tego miasta w rejonie miejscowości Kalinowka, gdzie korzystając z dogodnych warunków terenowych (teren zalesiony, wąwozy i wzniesienia) prowadzi się ostrzał wysuniętych ukraińskich pozycji obronnych na tym kierunku działań.

W kierunku na wschód od Uglegorska nie udało się wojskom powstańczym forsować atak wzdłuż drogi M04, ze wzgledu na silny opór na jaki tam napotkano, i obecnie linia frontu ustabilizowała się na wschodnim przedpolu Uglegorska, gdzie główna linia obrony sił ukraińskich znajduje się na północny-zachód od miejscowości Groznoje.

W rejonie miejscowości Kamienka-Nikiszino sytuacja na razie bez rozstrzygnięcia, trwają tam walki. Podobnie jest w rejonie miejscowości Mius na drodze M04.

Trwają walki miejskie w Czrenuchinie, które zostało po zaciętych walkach zajęte przez ukraińskie wojska.

Na północ od Debalczewa trwają walki mające na celu utrzymanie pozycji przez siły powstańcze zamykające nasadę kotła debalczewskiego.

Nieciekawie zaczyna wyglądać sytuacja w rejonie na północny-zachód do Ługańska, gdzie trwa silny napór ukraińskich wojsk wpieranych jeszcze cięższym ostrzałem artyleryjskim pozycji obronnych powstańczych sił zbrojnych ŁRL.

Jak widać na tym odcinku frontu siły powstańcze zmuszone są obecnie do obrony swoich stanowisk, zaś ich inicjatywa do prowadzenia ataku obecnie została zablokowana.

W rejonie miejscowości Szczastie trwa wymiana ognia, zaś na wschód od Ługańska pod miejscowością Stanica Ługańska ma miejsce tymczasowa stagnacja. Obie strony nie wykazują na chwilę obecną aktywności.

W rejonie frontu południowego w okolicach Mariupola sytuacja również nie ulega zmianie.

Na dzień dzisiejszy  trzeciej fazy tzw. operacji antyterrorystycznej prowadzonej przez siły prorządowe od 14 stycznia br. szacunkowe straty ukraińskich wojsk wynoszą:

1. 1 szt. helikopter,

2.  157 szt. czołgów,

3.  127 szt. opancerzonych wozów bojowych,

4.  115 szt. różnego rodzaju artylerii, w tym dział samobieżnych,

5.  83 szt. samochodów ciężarowych,

6.  2011 zabitych żołnierzy.

7.  nieznana liczba rannych szacowana na około 3-4 tysiące.

Natomiast tylko w ciągu wczorajszego dnia, zniszczono jeden opancerzony wóz bojowy, siedem sztuk artylerii i moździerzy, dwa samochody ciężarowe i 80 zabitych i rannych żołnierzy ukraińskich sił zbrojnych.

Na koniec kilka zdjęć:

Popasna wczoraj- Graham Phillips na pozycjach obronnych sił powstańczych.

Uglegorsk wczoraj.

Nowe dostawy ukraińskiej „techniki” kierowane w rejon walk na południowy-wschód Ukrainy.

I kilka filmów:

Pozdrawiam.

407 uwag do wpisu “Wojna domowa na Ukrainie 8.02.2015r- (155 dzień od rozejmu).

  1. Było już o kasie i broni – teraz o kasie i narkotykach…
    Przez bank Kołomojskiego przeszło trochę kasy zidentyfikowanej jako pochodząca z narkobiznesu. Więc teraz spokojnie, mając podstawy prawne FR zacznie ścigac Pana Benię plus zamieszane osoby które również maja duzo za uszami (02.05.2014 Odessa!)
    http://www.kp.ru/online/news/1970102/

    A tzw „dziesiętnika” z majdanu – też udało się złapać za rękę w której były narkotyki! http://rusvesna.su/news/1423473504

    Polubione przez 4 ludzi

Możliwość komentowania jest wyłączona.