B ♫ BAJKA (zamiast prasówki…)


  pokoj   Każdy z nas ma w sobie coś z dziecka. I nie chodzi o jakieś dziecinne zachowanie. Chodzi mi o nasze, chyba genetycznie uwarunkowane przez setki tysięcy lat ewolucji życia w społecznościach bez możliwości i umiejętności zapisywania swych myśli, zamiłowanie do opowieści, opowiadań i bajek. Teraz częściej oglądamy telewizję niż czytamy, ale to w końcu chodzi o to samo – wysłuchanie jakiejś ciekawej i pouczającej opowieści, a najlepiej z dobrym jej zakończeniem…


Gdy moje dzieci jeszcze nie umiały czytać, opowiadałem im różne swoje i „nieswoje” opowieści, potem czytałem wszystkie podróże Tomka, Sienkiewiczowe przygody w Afryce, Bajki Robotów Lema, przygody Hobbita i inne zadziwiające naszych znajomych rzeczy, – bo im do głowy nie przychodziło codzienne czytywanie dzieciom tak bardzo małym, tak czasem „dorosłej” literatury…

Teraz, zajmując się okresowo, ale zawsze z wielką przyjemnością, moją kilkumiesięczną, a w zasadzie miesięczną, bo trochę przedwcześnie urodzoną wnusią, myślę że jak tylko zacznie mówić opowiem jej taką bajkę…

Opowiem jej o dalekim-bliskim kraju, który wcale nie leży za górami ani za morzami… O kraju, który zamieszkiwały w zgodzie i pokoju różne plemiona: Lachowie, zwani Lendzianami lub Lechitami. Madziarowie, Grekowie, Wołochowie, Rusowie wraz ze swymi braćmi Wielko i Noworusami… Kraina ta nazwana po prostu „Krainą”, bo tyle plemion tam przez wieki mieszkało i do tylu sąsiednich królów ta kraina w różnych okresach należała, że nikt nie wymyślił innej nazwy. A może i by wymyślił, ale nikt nie chciał zadzierać z żadnym sąsiednim królem?

@kocham Opowiem jej o złym królu, który okazał się wcale nienajgorszym królem po tym jak podstępnie wypędził go inny, gorszy król-samozwaniec. Opowiem jak ten niedobry król zaczął tyrańskie rządy wysyłając swoje pułki by ciemiężyć i mordować swoich poddanych. Opowiem o walecznym bohaterze Strzelcu, który pierwszy wystąpił przeciw złemu królowi. O tym jak bronił ze zgromadzoną drużyną mieszkańców wielkiego grodu. Jak ginęli mieszkańcy bombardowani z balist dalekiego zasięgu bombami zapalającymi. O tym jak Strzelec uzgodnił z mieszczanami otoczonego grodu, że wyjedzie ze swą drużyną by nie narażać dalej mieszczan na codzienną śmierć z rąk bestialskich, zwyrodniałych najemników złego króla… Opowiem o jego wspaniałym odwrocie, w którym wywiózł z grodu całą swą drużynę i wszystkich rannych nie tracąc ani jednego wojownika. Opowiem o mężnym Babaju, jego towarzyszu z mikołajową brodą jak dziadek mróz i o babajowym uśmiechu i wesołych oczach…

Opowiem też o dobrym Cesarzu z ościennego Cesarstwa, który nie mógł oficjalnie pomagać mordowanym w okrutny sposób obywatelom Krainy by nie narazić się na wojnę z sąsiadami, ale całym sercem był z nimi i po cichu ich w tajemnicy wielkiej wspomagał, czym tylko mógł…

Opowiem o sąsiednich królestwach, których ludność płakała po nocach słysząc jak okrutnie postępuje zły uzurpator ze swoimi obywatelami. Jak ta ludność nic nie mogła uczynić, bo kilkadziesiąt lat wcześniej skorzystała z fałszywej pomocy innego, zamorskiego królestwa, która po cichu i pod pozorem dobroci i pomocy dla ludności tych krajów wprowadziło własne posłuszne tylko sobie władze. Jak obywatele tych krajów z rozrzewnieniem wspominali stare, dobre czasy, gdy żyło się może biedniej, ale przynajmniej wolność była wolnością a solidarność solidarnością…

hydra_ Opowiem też o pięknej Nataszy, która przybyła na pomoc powstańcom z sąsiedniej Bladejrusi. O jej celnym oku i wspaniałym elfim łuku dalekosiężnym, z którego raziła złych Orków. O skrybie słynnym, co przybył tam z zamorskiej wyspy i opisywał wszystkie okropne zbrodnie złego króla. Opisywał też bohaterstwo zarówno walecznych Powstańców jak i zwykłych ludzi. Mieszczan pomagającym swoim obrońcom, robotników którzy dzień i noc podkuwali zdobyte na najeźdźcach konie, rzemieślników naprawiających zbroje, rudokopaczy z rudokopów, którzy nawet przy braku świec wydobywali rudę węglową by ogrzać domy mieszczan. Skryba pisał też o pięknej Katerinie i jej mężu, który na początku dowodził mieszkańcami by później organizować dla nich pomoc, medykamenty i aprowizacje…

O wspaniałych dowódcach tak kochanych zarówno przez ludność i ich swych żołnierzy. O Giwim co się strzałom nie kłaniał, o może niepozornie wyglądającym jak na rycerza a nawet jak złośliwi mówili – niepięknym – ale człowieku o wspaniałej duszy czyli o Roli i jego pięknej i mądrej żonie, o ich wspaniałym ślubie na który przyszli nawet mieszkańcy podgrodzia…

Opowieść będzie też o giermkach, na co dzień niewidocznych a czyszczących nocami zbroje wojowników, siodłających konie rycerzom, o pomocnikach i posłańcach dostarczających owies dla koni, strawę dla rycerzy i nowe zapasy strzał od rzemieślników całymi dniami i nocami je wytwarzających…

O psie rycerza, który był zawsze ze swym panem na czele całego jego oddziału. O zawsze uśmiechniętych i wieczorami śpiewających rzewne pieśni żołnierzach tego rycerza z wielkimi wąsami i przekrzywionym fantazyjnie szyszakiem, którzy za swego dowódcę wskoczyliby w ogień, mimo że był dla nich bardzo surowy i natychmiast karał za każdą ich swawolę – a tak zwyczajną niemal na każdej wojnie…

Nie wiem czy – a jeżeli już to jak – opowiem o strasznych zbrodniach, jakie czynili nasłani przez złego i okrutnego samozwańca jego najemni żołdacy.

Ale opowiem o pierwszych walkach, o okrutnych smokach, których używali najeźdźcy do palenia i bombardowania grodów i wiosek. O pomysłowych żołnierzach, którzy te smoki, co do jednego postrącali z nieba…

Opowiem o mieszczanach… O piekarzach wypiekających chleb przy świetle strzał zapalających, nauczycielach którzy mimo okrutnej wojny uczyli mieszczańskie dzieci; o łapiduchach, felczerach, pielęgniarkach i lekarzach którzy często pod gradem pocisków z katapult wynosili rannych, ratowali ich i leczyli…

lza Wiem, że każdy z nas jest w środku trochę dzieckiem. Lubimy opowieści. Czasem trochę straszne, czasem trochę okrutne… Ale, tak jak każde dziecko, jak każde dziecko tkwiące w nas – lubimy by bajki kończyły się dobrze. I mam nadzieję, że gdy moja wnusia usłyszy ode mnie tę bajkę znajdzie ona swe pomyślne i szczęśliwe zakończenie. Opowiem jej jak mieszczanie przetrzymają okrutną zimę. Jak ta sama zima wypędzi za dalekie morze niedobrych najemników z ich okrutnym królem. Jak nastąpi wiosna, ciepła i rozświetlona wszystkimi kolorami kwiatów, jak rolnicy zaczną siać, przepędzać po bezkresnych pastwiskach stada swoich wołów, jak z wszystkich stron przybędą kupcy by handlować z mieszczanami, rolnikami i rzemieślnikami tak, że wkrótce tak bardzo zniszczony przez Orków kraj znów stanie się Krainą mlekiem i miodem płynącą…


Pierwodruk http://obserwatorpolityczny.pl/?p=26820
25.10.2014

kodluch1x

One thought on “B ♫ BAJKA (zamiast prasówki…)

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s