Wojna domowa na Ukrainie 5.02.2016r.- 352 dzień od nowego rozejmu.


„Wiara polskiej prawicy w to, że zażartą walką dyplomatyczną i dobrymi relacjami z Waszyngtonem da się wszystko osiągnąć, stanowi zagrożenie dla skuteczności tego pragmatyzmu, który, także dzięki Polsce, pozwolił zachować spójność NATO”– do takich wniosków doszedł jeszcze pod koniec lata ubiegłego roku Daniel Brössler, w artykule opublikowanym w niemieckiej gazecie „Süddeutsche Zeitung” („SZ”).

„Nowy polski prezydent Andrzej Duda rozpoczął urzędowanie deklaracją walki, którą na pierwszy rzut oka kieruje tylko przeciwko Rosji. Domaga się większych gwarancji bezpieczeństwa od NATO i silniejszej obecności Sojuszu (…) Tym samym przywódcy NATO musieliby wyjść daleko poza postanowienia szczytu w Newport (…) Duda mówi o ‚Newport plus’, ale w rzeczywistości kwestionuje mozolnie osiągnięty tam kompromis”pisze w swoim artykule opublikowanym na łamach  „SZ” Daniel Brössler, dodając jednak, że w konsekwencji „deklaracja walki Dudy skierowana jest przeciwko własnym sojusznikom”, zaś konflikt w łonie sojuszu NATO najbardziej służy Rosji. Ja zaś dodam ze swojej strony, czego nie napisał Daniel Brössler, że służy on również Stanom Zjednoczonym, które usiłują w ten sposób utrzymać swoją wiodącą pozycję w NATO.

Warto przy tym zwrócić uwagę, że ta „deklaracja walki Dudy” została potwierdzona w expose szefa polskiej dyplomacji Witolda Waszczykowskiego, a więc staje się została uznana za oficjalną doktrynę obecnie rządzącej ekipy politycznej.

A więc Polska pod przywództwem PiS-u staje w poprzek koncepcją wypracowanym ostatnio przez NATO, które polegają na „wzmocnieniu swojej zdolności szybkiego reagowania na zagrożenia” z jednoczesną rezygnacją ze stacjonowania większych oddziałów na terytorium nowych członków paktu NATO z flanki wschodniej.

W tym konkretnym przypadku koncepcja ta stosuje się do ustaleń NATO-Rosja, które mówią, że wojska NATO nie zostaną przesunięte w pobliże jej granic, a więc rząd Polski usiłuje tą zasadę naruszyć.

Nie wiadomo tylko dlaczego?

Może chodzi tu o stworzenie jakiegoś poczucia fałszywego bezpieczeństwa, co w świetle nowoczesnych technik prowadzenia wojny jest po prostu i śmieszne i tragiczne.

Śmieszne z powodu naiwności graniczącej z głupotą w odniesieniu do takiego sposobu myślenia, zaś tragiczne, bo zakładające, że Polska może stać się areną międzynarodowego konfliktu militarnego, po którym zostaną z niej tylko zgliszcza podobne do tych do jakich doprowadzono w stolicy w wyniku podjętej decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego.

Dlatego też niemiecki generał Hans-Lothar Domrose, pełniący obowiązki dowódcy Sojuszniczych Sił Połączonych NATO, po przeanalizowaniu aktywności militarnej Rosji w Syrii, w odniesieniu do propozycji zwiększonej obecności wojsk sojuszu NATO w Polsce i krajach bałtyckich, uznał że nie jest ona konieczna.

Wynika to z tego, że dowództwo NATO z wielkim zaniepokojeniem odnotowało dwukrotnie rosyjską demonstrację sił w konflikcie syryjskim, podczas którego Rosja wystrzeliła pociski z okrętów na Morzu Kaspijskim na pozycje Państwa Islamskiego w Syriia, a także z okrętu podwodnego znajdującego się w okolicy Cypru na Morzu Śródziemnym:

„Jeśli można z Morza Kaspijskiego osiągnąć Irak to można też dotrzeć do Berlina, Londynu lub Paryża” – zauważył dowódca NATO.

Jednocześnie zwrócił uwagę na to, że odpowiedzią na takie działania Rosji powinno być zwiększenie potencjału strategii odstraszania, ale również zabieganie o polepszenie dialogu z Rosją.

Dlatego też, wg. niemieckiego generała, tylko strategia odstraszania oparta na nowoczesnych i dobrze przygotowanych mobilnych jednostkach może zapewnić poczucie bezpieczeństwa ze strony wschodnich granic NATO.

Polega to na tym, że w odstraszaniu Moskwy mobilne jednostki wyposażone w nowoczesny sprzęt są skuteczniejsze niż zwiększenie ilości wojska.

„Nikt nie jest w stanie przewidzieć, gdzie nastąpi potencjalny atak” – zauważył dowódca Sojuszniczych Sił Połączonych dodając, że „dewizą NATO jest wysyłanie swoich jednostek zawsze tam, gdzie zachodzi niebezpieczeństwo”.

Zwrócił on jednocześnie uwagę na obecność w Europie Wschodniej już 8 jednostek sztabowych NATO, każda z 50-osobową międzynarodową formacją i wspieranych przez 40 tysięczną armią Połączonych Sił Zadaniowych, z tzw. szpicą czyli siłami szybkiego reagowania.

W opinii niemieckiego generała w krajach środkowo-wschodniej Europy wystarczy zabezpieczyć paliwo napędowe, wodę, zaopatrzenie, materiały sanitarne oraz pojazdy łączności.  I to by było na tyle jeśli chodzi o zwiększoną obecność sił, środków i sprzętu NATO rozmieszczonego na wschodniej flance Paktu.

Ciekawe w tym kontekście jest: która opcja zwycięży, czy ta konfrontacyjna jaką reprezentują polskie władze, czy też pragmatyczna, za czym optują obecnie Niemcy i inne kraje starej piętnastki?

Wiadome jest tylko tyle, że od postawy polskiego rządu zależeć będą stosunki z Rosją, które przekładają się na konkretne pieniądze, a więc; czy w interesie Polski jest wspieranie upadającej Ukrainy, czy też dobrosąsiedzka współpraca z krajem, która przyniesie wielorakie korzyści dla obu stron.

Oczywiście zaszłości historyczne mogą, w wyborze drogi jakiego dokonają polskie władze, stanowić jakiś problem, ale w kontekście przemilczanych masowych zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach żyjących na wschodnich rubieżach naszego kraju, wybór powinien zostać dokonany na racjonalnych przesłankach a nie emocjach.

Nie wiem tylko, czy na racjonalizm i pragmatyzm można liczyć w tej (i nie tylko tej) ekipie politycznej, bo jest ona uzależniona głównie od decyzji jakie podejmowane są za oceanem, a więc ustawiających nas w konfrontacji z głównymi graczami UE, jak i w konfrontacji z Rosją. Co powoduje, że stajemy pomiędzy tymi dwiema stronami okrakiem, wystawiając w ten sposób na niebezpieczeństwo bardzo czuły na ból „organ” jaki tam się znajduje:)

***

Na tym kończąc ten wstęp, przechodzę teraz do relacji z kolejnego dnia wojny domowej na południowo-wschodniej Ukrainie.

Nadal ukraińskie wojsko prowadzi działania militarne przeciwko ludności cywilnej zbuntowanej części Donbasu, która znajduje się pod kontrolą władz republikańskich.

I tak, wczorajszej nocy ukraińscy żołnierze ostrzelali od godziny około 21:00 okolice wsi Trudowskaja. Na ulicy Czernogorodskoj został uszkodzony gazociąg doprowadzający gaz dla całej miejscowości, po intensywnych pracach ekipy remontowej udało się przywrócić dziś nad ranem dopływ gazu. Natomiast na ulicach Finalnej i Urożajnej uszkodzona została linia energetyczna, której naprawa nadal trwa.  Ponadto jeden z pocisków, który trafił w zabudowania gospodarcze przy ulicy Szestakowa spowodował zapalenie się ich. Przy pomocy ludności cywilnej pożar został opanowany. Wiele pocisków spadło też w rejonie zabudowanym powodując zniszczenia, ale na szczęście obeszło się tym razem bez ofiar wśród ludzi.

Kilka pocisków spadło również na obrzeżach dzielnicy donieckiej Piotrowskiej, gdzie jeden z nich trafił w dom jednorodzinny.

Ukraińscy żołnierze ostrzelali również około godziny 19:00 rejon pomiędzy miejscowościami Trudowskaja-Aleksandrowka. Ostrzał ten prowadzony był, z kierunku osiedla Marinka, przy użyciu moździerzy, automatycznych wyrzutni granatów, działek przeciwlotniczych i ciężkich karabinów maszynowych. Później do ostrzału użyto ciężkiej artylerii, w tym dział samobieżnych i moździerzy dużego kalibru. Ostrzał ten prawdopodobnie jest przygotowaniem ogniowym przed zaplanowanym na tym kierunku atakiem.

W odpowiedzi na ten ostrzał, o czym informuje strona ukraińska, powstańcy ostrzelali pozycje obronne ukraińskich wojsk w Marince, a głównie w rejonie szkoły i tamtejszego gospodarstwa spółdzielni rolniczej.

Poza tym miały zostać ostrzelane przy użyciu moździerzy kaliber 120 mm, ukraińskie punkty kontrolne na trasie Mariupol-Donieck. Natomiast w rejonie Majorska na północny-zachód od Gorłówki aktywni mieli być snajperzy strzelający w stronę ukraińskich pozycji.

***

W Kijowie do biura jednej z firm zajmującej się oprogramowaniem, kurier przyniósł bukiet kwiatów, w którym ukryty był ładunek wybuchowy. Jako, że nie zastano dyrektora firmy bukiet z wybuchowymi kwiatami został postawiony na jego biurku. Po mniej więcej godzinie nastąpił wybuch bukietu, który uszkodził meble i pomieszczenie biura. Na szczęście nikomu się nic nie stało.

Na koniec kilka zdjęć:

Donieck- Teatr Muzyczno-Dramatyczny ; występ akademickiego zespołu pieśni i tańca „Donbas”.

I jeszcze kilka aktualnych filmów:

***

 

Pozdrawiam.

127 thoughts on “Wojna domowa na Ukrainie 5.02.2016r.- 352 dzień od nowego rozejmu.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s