Wojna domowa na Ukrainie 29.10.2016r.- 612 dzień od nowego rozejmu.


Makiejewka- krwawy czwartek 27.10.2016r.

 

Obecnie Stany Zjednoczone na terenie Europy Zachodniej posiadają około 180 bomb i pocisków z głowicami atomowymi.

 

Część z amerykańskiego arsenału nuklearnego umieszczona została w zlokalizowanej na terenie Niemiec bazie wojskowej w Büchel. Ocenia się, że może tam znajdować się nawet 20 sztuk dwóch modeli bomb B-61 o maksymalnej mocy 50 i 170 kt, a więc o od cztero do trzynastokrotnie większej mocy niż bomby zrzuconej 6 sierpnia 1945 roku na japońskie miasto Hiroszima.

Po mimo to, że polityczna decyzja o wycofaniu amerykańskiej broni atomowej z terytorium Niemiec właściwie już dużo wcześniej zapadła, co był jednym z głównych celów rządu koalicyjnego bloku partii chadeckich CDU/CSU i FDP jeszcze w 2009 roku. W wyniku tego uchwała o wycofaniu amerykańskiej broni atomowej została przegłosowana przez Bundestag już rok później, czyli w 2010r.

Był to jednak czysto formalny sukces, ponieważ ówczesna koalicja rządowa chadecko-liberalna uznała, że nie może wyegzekwować tej uchwały bez porozumienia z partnerami z NATO, czyli, w praktyce, z USA. Amerykanie nie wyrazili na to zgody i Büchel nadal pozostaje jednym z garnizonów w Europie, w których USA składują broń atomową. Pozostałe znajdują się na terenie Belgii, Holandii, Włoch, Wielkiej Brytanii i Turcji. Broń atomowa wciąż pozostaje najważniejszym elementem NATO-wskiej strategii odstraszania nuklearnego, chociaż prezydent Obama w roku 2009, a więc w pierwszej kadencji, oświadczył, że jednym z priorytetów jego polityki zagranicznej będzie atomowe rozbrojenie.

 

Tak więc, pomimo przyjęcia przez niemiecki parlament uchwały, do wycofania tej broni jak dotąd nie doszło. Szef niemieckiej dyplomacji Frank-Walter Steinmeier przyznał w połowie br. na forum Bundestagu, że „w żadnym wypadku nie porzucono tej kwestii. Ale jest to tak samo trudne jak w poprzednich latach”. Być może jest nawet jeszcze trudniej.

Wynika to z tego, że zmieniająca się z punktu widzenia światowego hegemona, wskazuje na zupełnie coś innego. Otóż rząd USA  postanowił kilka lat temu (a więc jeszcze przed rewoltą na kijowskim Majdanie, odłączeniem się od Ukrainy Krymu i wojną domową jaka obecnie toczy się w Donbasie) zmodernizować swój europejski arsenał broni atomowej i przeznaczyć na to kilka miliardów dolarów. Rozlokowane w Europie bomby B-61 mają być zastąpione precyzyjnie sterowanymi głowicami. Bardzo zastanawiająca zapobiegliwość amerykańskich władz, która może wynikać z tego, że wszystko dużo wcześniej zostało zaplanowane. Celem zaś, ma być- w świetle coraz bardziej otwarcie głoszonej przez liderów politycznych Europy Zachodniej tezy, że obecność wojsk amerykańskich w Europie nie jest potrzebna i należałoby je  wycofać. Tylko, że może dla Europy taka obecność już stoi kością w gardle, ale dla amerykańskiego imperium, jest ona niezbędna aby utrzymać swoją pozycję hegemona i strzec interesów geostrategicznych.

W efekcie, aby uzasadnić swoją obecność, a nawet ją zwiększyć, czy też zmodernizować bronie strategiczne, amerykańskiemu mocarstwu potrzebny był jakiś konflikt zastępczy, wywołany u granic Rosji, który następnie pod propagandowym pretekstem rosyjskiego zagrożenia, umocni obecność amerykańskich wojsk, a nawet pozwoli je przerzucić na teren byłych krajów obozu demokracji ludowej.

Jak widzimy plan ten się udał, i dzięki odpowiednim wcześniejszym wyselekcjonowaniu i przygotowaniu do rządzenia ekip politycznych w tych krajach, rozszerzono amerykańską obecność wojskową na wschód Europy.

Problem polega na tym, co bardzo dobrze rozumieją liderzy najważniejszych graczy w UE, że Stany Zjednoczone traktują teatr wojenny krajów UE, a szczególnie tych z flanki wschodniej, jako miejsce ewentualnego konfliktu zastępczego z Rosją, a więc terenu prowadzenia w przyszłości walk- najchętniej nie własnymi siłami. Jak to ma m.in. obecnie miejsce w Syrii.

Jak na razie w Syrii nie została użyta broń jądrowa i zapewne nie zostanie użyta nigdy, ale i tak po państwie tym pozostały już tylko ruiny i zgliszcza. To może nam pokazać na skutki jakie konflikt zastępczy może przynieś dla krajów, które zostały wybrane jako miejsce kolejnych wojen zastępczych z Rosją. Z tym, że sytuacja tu już jest znacznie poważna, że tam Rosja może sobie pozwolić na pewien luksus i prowadzić operację wojskową w białych rękawiczkach. W przypadku zaś wojny w Europie Wschodniej jaka postawa już będzie niemożliwa, bo wynika to z dwóch przyczyn: po pierwsze dlatego, bo wojna toczyć się będzie przy granicy z Rosją, a po drugie: w dyspozycji amerykańskiego wojska będzie broń z głowicami atomowymi, która może w każdej chwili zostać w bardzo krótkim czasie, nie dającym możliwi reakcji, użyta.

Czy wtedy Rosja będzie długo zastanawiać się przed użyciem swojego arsenału?

Oczywiście, że nie, i w tym przypadku istnieje jeszcze dodatkowe niebezpieczeństwo, że na bazy z amerykańską bronią atomową zostanie przeprowadzone uderzenie wyprzedające.

A czym to grozi w dalszej kolejności, chyba nie trudno sobie wyobrazić?

Tak więc w  bazie lotniczej w Górach Eifel piloci ćwiczą nadal sytuacje, w których zaistniałaby potrzeba użycia bomb atomowych. W NATO nazywa się to zasadą „atomowego uczestnictwa sojuszników”. W okresie zimnej wojny niemieckie samoloty z amerykańskimi bombami atomowymi na pokładzie miały w sytuacji zagrożenia zatrzymać oddziały atakujących oddziałów zmechanizowanych Układu Warszawskiego – oczywiście za zgodą prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj zaś to samo może zrobić Rosja w przypadku zagrożenia atakiem przez wojska paktu NATO.

Miejsce gdzie, tak w czasie zimnej wojny jak i obecnie, na którym należy preferencyjnie dokonać uderzenia jądrowego, aby powstrzymać przemarsz atakujących wojsk, jest teren flanki wschodniej i południowej, i te miejsce nadal służy w celach globalnych strategów, jako teatr prowadzenia ewentualnej wojny pomiędzy mocarstwami.

Problem jest tylko w tym, że żaden kraj, który przyjmie na siebie taką rolę, nie będzie miał już z tego wyjścia. Podobnie jak niemiecki rząd, który nie jest wstanie wyegzekwować od waszyngtońskiej administracji swojego prawa do suwerenności terytorialnej, a więc i do tego jakie rodzaje amerykańskich wojsk, rodzaj uzbrojenia i ich ilość stacjonować będzie na terenie Niemiec.

To samo stanie się w Polsce, gdy tylko US-Army postawi tu swoją nogę, do czego elity polityczne ukształtowane po 1989 roku konsekwentnie i w pełni świadomie zmierzają. Oczywiście pod pretekstem zagrożenia rosyjską agresją.

Pytanie jest tylko takie w jakim celu to robią?

Czy amerykańskie głowice jądrowe mają stanowić taką samą gwarancję, dla skorumpowanych rządów, jak „rosyjskie bagnety” dla władzy ludowej w poprzednim systemie?

Otóż, jak widzimy te rosyjskie wojska jakie stacjonowały w naszym kraju, a które również miały na wyposażeniu broń atomową i jej nośniki, wycofały się bez żadnych większych problemów, zaś amerykańskie nie wycofują się nigdy, chyba że nie pozostanie po nich kamień na kamieniu.

Dodam, że na ostatnim szczycie NATO w Warszawie Polska, jako gospodarz spotkania, oraz państwa bałtyckie zaapelowały o wzmocnienie potencjału nuklearnego sojuszu NATO w odpowiedzi na „agresywną” politykę Rosji, czego przykładem jest zaanektowanie przez nią Krymu i podtrzymywanie konfliktu na Ukrainie, oraz mnożące się doniesienia o wprowadzaniu na uzbrojenie rosyjskich sił zbrojnych nowych systemów broni atomowej.

W tym oczywiście wiodące skrzypce grał szef polskiego MON Antoni Macierewicz i prezydent III RP Andrzej Duda, a przyklaskiwał z wilii na Żoliborzu prezes PiS.

 

http://www.dw.com/pl/usa-modernizuj%C4%85-bro%C5%84-atomow%C4%85-nowy-model-bomb-trafi-do-bazy-w-rfn/a-19472821

***

Na tym kończąc ten wstęp, przechodzę teraz do relacji z kolejnego dnia wojny domowej na południowo-wschodniej Ukrainie.

W ciągu minionej doby ukraińscy żołnierze nadal eskalowali konflikt wzdłuż linii frontu w Donbasie.

I tak, w dniu wczorajszym i w nocy, ukraińscy żołnierze przy użyciu ciężkiej artylerii kaliber 122 mm, moździerzy kaliber 120 i 82 mm, karabinów maszynowych dużego kalibru, opancerzonych wozów bojowych, granatników i ręcznej broni maszynowej, przeprowadzili łącznie około 55 razy ostrzał w kierunku terenu kontrolowanego przez siły zbrojne DRL i ŁRL.

W tym odnotowano 28 naruszeń warunków zawieszenia broni podpisanych w lutym ubiegłego roku w Mińsku, w tym w rejonie DRL 10 razy  i około 17 razy w ŁRL..

Ostrzelane zostały następujące miejscowości: Pawłopol, Starognatowka, Talakowka, Taramczuk, Sławnoje, Wodianoje, Marinka, Mariewki, Trudowskoje- gdzie w wyniku bezpośredniego trafienia pociskiem moździerzowym zapalił się dom jednorodzinny znajdujący się przy ulicy Zielienyj Gaj nr. 1,  Krasnogorowka, Zajcewo, Szirokino, Butowka, Awdiejewka, Troiczkoje, Nowoaleksandrówka, Nowozwanowka, Kalinowka, Stanica Ługańska i Krimskoje.

Walki toczyły się w rejonie Jasinowatej, Wołnowachy, Makiejewki i na linii miejscowości Awdiejewka-Opytnoje.

Poniżej raport za ostatnią dobę na temat sytuacji wzdłuż linii styku w Donbasie sporządzony przez biuro prasowe ukraińskiego dowództwa wojskowego prowadzącego tzw. operację antyterrorystyczną (ATO) wobec rosyjsko-języcznej ludności cywilnej:

 

Na koniec tego wątku dwa filmy dotyczące przedwczorajszego ostrzelania przez ukraińskich żołnierzy Makiejewki:

I jeszcze dwa filmy dokumentujące aktualną sytuację w rejonie uszkodzonego przez ukraińskich żołnierzy mostu drogowego pod Stanicą Ługańską:

***

 

 

Na koniec kilka zdjęć:

Doniecka Państwowa Filharmonia Akademicka- uroczysty koncert z cyklu „Wielki Donbas”.

I jeszcze kilka aktualnych filmów:

***

 

Pozdrawiam.

 

 

 

43 thoughts on “Wojna domowa na Ukrainie 29.10.2016r.- 612 dzień od nowego rozejmu.

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s