Wojna domowa na Ukrainie 13.07.2017r.- 868 dzień od nowego rozejmu.


Operacja pacyfikacyjna prowadzona przez ukraińskich neobanderowców w Donbasie.

 

Kolejny już raz ludzie związani z obecnym szefem MON wykorzystują łamy oficjalnego portalu informacyjnego resortu obrony do własnych prywatnych celów.

 

 

Otóż przedwczoraj ww wtorek 11 lipca ukazało się na portalu Ministerstwa Obrony Narodowej następujące oświadczenie wydane przez sekretarza stany w MON Bartosza Kownackiego.

Oświadczenie, jak to oświadczenie, ma prawo być zamieszczane na oficjalnych stronach MON, ale pod jednym wyjątkiem, że nie dotyczy ono prywatnych spraw sprawujących nad nim kontroli działaczy rządzącej partii politycznej.

Niestety zasada rozdzielenia prywatnego od państwowego interesu ludziom mianującymi się prawymi i sprawiedliwymi, a przy tym niezłomnymi patriotami, jakoś trudna jest do do pojęcia. No cóż, nie każdy musi być w miarę inteligentny, żeby pojąć tą prostą zasadę, ale gdzie są w takim razie odpowiednie organa kontrolne, aby nie dopuszczać do takich skandalicznych praktyk?

One też zostały zdominowane lub sterroryzowane przez prawych i sprawiedliwych, co właśnie umożliwia im wykorzystywanie instytucji państwowych do swoich prywatnych celów, nie licząc się przy tym z niczym, a tym bardziej z możliwością poniesienia za to jakiejkolwiek odpowiedzialności. Tym bardziej, że zapewnili sobie dozgonną wierność wyborców-beneficjentów programu rozdawnictwa publicznego grosza w kwocie około 24 mld zł rocznie (około 6 mld dolarów), który znany jest pod chwytliwą nazwą „500+”

O co więc chodzi z tym „oświadczeniem” Bartosza Kownackiego jako wiceministra MON?

Aby zrozumieć problem trzeba zaznajomić się z jego treścią:

11 VII 2017

Oświadczenie wiceministra Kownackiego

Kłamstwem są informacje przedstawione w artykule z dnia 11 lipca 2017r. na portalu internetowym Frankfurter Allgemeine Zeitung pt.: Die Moskau-Reise des Herrn Kownacki, a następnie przytoczone w artykule Gazety Wyborczej pt.: „FAZ”: Rosyjskie kontakty prawej ręki Macierewicza.

Nie utrzymywałem, nie utrzymuję i utrzymywać nie zamierzam kontaktów z organizacjami prorosyjskimi oraz partią Zmiana lub panem Mateuszem Piskorskim. Nie wyjeżdżałem też do Rosji na zaproszenie Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych. Nie znam także Pana Konrada Rękasa.
W wyborach w Rosji w roku 2012 uczestniczyłem jako obserwator zaproszony przez Sojusz Europejskich Ruchów Narodowych, organizację afiliowaną i finansowaną przez Parlament Europejski, jednocześnie zastępując w nim prof. Ryszarda Bendera, marszałka seniora Senatu RP i przewodniczącego Klubu Inteligencji Katolickiej w Lublinie. Na wyjazd uzyskałem również zgodę na użycie paszportu dyplomatycznego od ówczesnego Marszałka Sejmu, co jest jednoznaczne z  tym, że nie jechałem tam jako osoba prywatna.
Podczas wyjazdu w charakterze obserwatora spotkałem p. Mateusza Piskorskiego, ale nie obserwowaliśmy razem wyborów. Ani wcześniej ani później nie utrzymywałem kontaktów z p. Mateuszem Piskorskim. Tym samym  nie mógł on w żaden sposób pośredniczyć przy nawiązywaniu przeze mnie jakichkolwiek znajomości.
Dziennikarz Frankfurter Allgemeine Zeitung, Pan Konrad Schuller zadając pytanie w powyższej sprawie nie czekał na udzielnie przeze mnie odpowiedzi (zgodnie z art. 3a Prawa prasowego zapytanie prasowe stanowi wniosek o udzielenie informacji publicznej. Na podstawie art. 13 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej udzielenie informacji publicznej powinno nastąpić nie później niż w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku). Dziennikarz pisał artykuł pod z góry przyjętą nieprawdziwą tezę. Takie postępowanie niemieckiego dziennikarza jest przejawem nierzetelności i niekompetencji.
Nie jest przypadkiem także, że niemiecka prasa atakuje mnie bezpodstawnie w chwili podpisania kluczowego dla Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej porozumienia z Rządem Stanów Zjednoczonych w sprawie pozyskania systemu PATRIOT, co może niewątpliwie naruszać interesy niemieckich firm przemysłu zbrojeniowego. Fakt podpisania memorandum został też zauważony w mediach rosyjskich jako istotny dla zwiększenia potencjału obronnego Rzeczpospolitej Polskiej i zagrożenie interesom Federacji Rosyjskiej.
Żądam sprostowania nieprawdziwych informacji, jak również rozważam podjęcie kroków prawnych mających chronić moje dobre imię.

Sekretarz Stanu w MON Bartosz Kownacki’

http://www.mon.gov.pl/aktualnosci/artykul/najnowsze/oswiadczenie-r2017-07-11/,

W oświadczeniu tym Kownacki jako osoba prywatna odniósł się do tekstu jaki ukazał się w niemieckiej gazecie „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) pt. „Die Moskau-Reise des Herrn Kownacki”.

Otóż w tekście tym powołując się na własne źródła informacji niemiecki FAZ twierdzi, że Antoni Macierewicz „przez wiele lat otoczony był siecią prorosyjskich działaczy”.

Według ustaleń FAZ, kontakty z prorosyjskim kręgami miał także obecny zastępca Macierewicza Bartosz Kownacki. Autor artykułu twierdzi, że Kownacki w 2012 roku na zaproszenie prorosyjskiego think-tank pod nazwą Europejskie Centrum Analiz Geopolitycznych (ECAG) uczestniczył on jako obserwator w wyborach prezydenckich w Rosji.

Według cytowanego przez FAZ wiceszefa prorosyjskiej partii „Zmiana „ Konrada Rękasa, Bartosz Kownacki nawiązał kontakty z Moskwą i europejską skrajną prawicą za pośrednictwem aresztowanego pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji szefa „Zmiany” Mateusza Piskorskiego. Piskorski był obok Kownackiego jednym z czterech Polaków uczestniczących w wyborach prezydenckich w Rosji w 2012 roku w charakterze obserwatorów. Trzecim z nich był Marian Szołucha, a czwartym poseł Solidarnej Polski Andrzej Romanek, który później miał wziąć też udział w charakterze obserwatora w referendum na temat oderwania Krymu od Ukrainy.

I o to, „w takim to towarzystwie późniejszy sekretarz stanu Macierewicza Kownacki pojechał jako obserwator z ramienia organizacji pozarządowej do Moskwy” – pisze FAZ.

Organizatorem tego wyjazdu miał być według informacji FAZ przebywający obecnie od dwóch lat Mateusz Piskorski. Piskorski miał też wprowadzić Kownackiego w „nacjonalistyczne kręgi w Europie, które wychwalają Putina, zrzeszone w Sojuszu Europejskich Ruchów Narodowych (AENM)”.

Polityk Front National Bruno Gollnisch miał wymienić na swojej stronie internetowej Kownackiego jako „stowarzyszonego członka” AENM, razem z założycielem Front National Jean´em-Marie Le Pen´em oraz szefem brytyjskich nacjonalistów Nickiem Griffinem. Ten ostatni miał potwierdzić FAZ, że Piskorski pomagał AENM w Polsce i że przypomina sobie w tym kontekście także imię „Bartosz”.

Sam wiceszef MON Bartosz Kownacki nie zaprzeczał wcześniej powiązaniom z AENM, jako pośrednika wymieniał jednak nie Mateusza Piskorskiego, ale zmarłego posła Ryszarda Bendera. Polskie MON nie odpowiedziało na katalog pytań FAZ związanych z artykułem – zaznacza autor.

„Wszystkie te powiązania Kownackiego stawiają w krzywym świetle jego szefa, ministra obrony narodowej Macierewicza” – pisze FAZ wspominając, że paradoksalnie Antoni Macierewicz jest od lat „arcykapłanem” antyrosyjskiej „religii smoleńskiej”. „Jeśli akurat ten nieubłagany krytyk rzekomych spisków Moskwy otoczony był doradcami mającymi kontakty z Rosją, to byłoby to z jednej strony niespodzianką. Z drugiej strony jest to zrozumiałe, bo antyeuropejska linia rządu, do którego należy Macierewicz, nikomu tak nie służy jak Władimirowi Putinowi” – w ten sposób podsumował autor swój artykuł zamieszczony na łamach FAZ.

I właśnie w odpowiedzi na powyższy artykuł, który ukazał się w niemieckiej gazecie  FAZ, Bartosz Kownacki zaprzeczył, że utrzymywał jakiekolwiek kontakty z organizacjami prorosyjskimi oraz Mateuszem Piskorskim. Informacje zawarte w artykule Konrada Schullera nazwał kłamstwem i zapowiedział w imieniu MON podjęcie kroków prawnych przeciwko FAZ.

http://www.faz.net/aktuell/politik/ausland/polens-regierung-pflegt-enge-kontakte-zu-russland-15100209.html,

Poza tym, jak ustalił portal „Na temat” (http://natemat.pl/212275,internet-odkryl-ze-bartosz-kownacki-nie-mowi-prawdy-nie-mogl-wyjechac-w-zastepstwie-senatora-ktorego-nie-bylo), Bartosz Kownacki mija się z prawdą w swoim oświadczeniu ponieważ nie mógł zastępować prof. Ryszarda Bendera jakoby pełniącego w tym czasie funkcję marszałka seniora Senatu RP, bo po prostu on jej wtedy nie pełnił.

Oliwy do ognia dodał także brytyjska gazeta „The Guardian” (https://www.theguardian.com/world/2017/jul/12/polish-minister-accused-of-having-links-with-pro-kremlin-far-right-groups?CMP=share_btn_tw), która dodała kolejne wątki na temat domniemanej współpracy ze środowiskami proputinowskimi na Zachodzie. Jak widać z tego, sprawa Bartosza Kownackiego zataczać zaczęła coraz szersze kręgi i tym samym pętla wokół środowiska Macierewicza coraz bardziej zaczęła się zacieśniać.

Zaskakujące w tym wszystkim jest to, że akurat w chwili przejęcia władzy przez PiS trafił do aresztu pod zarzutem szpiegostwa prowadzonego na rzecz nie znanego dotychczas kraju (wersje podawane przez media były różne: od Iranu, po przez KRL, a kończąc wreszcie na Rosji. Z tym, że można się spodziewać iż jest to niepełna lista :-), Mateusz Piskorski, a więc osoba wprowadzająca niby Bartosza Kownackiego w arkana proputinowskich środowisk zachodnioeuropejskiej prawicy.

Jaki w tym jest wobec tego sens?

Może w ten sposób zneutralizowano skutecznie bardzo groźnego konkurenta dla utrzymania tej linii politycznej jaką obecnie wdraża PiS?

Albo w ten sposób zamknięto mu po prostu usta, gdyby coś na powyższy temat zechciał pisać lub mówić?

Jaka by to nie była przyczyna, bo z przebiegu śledztwa tego się nie dowiemy gdyż zostało ono tak utajnione, że sam zainteresowany, czyli podejrzany Mateusz Piskorski, nie ma do niego wglądu, to jest to ewidentny przykład na wykorzystanie podległych PiS-owi instytucji państwowych do swych prywatnych lub też partyjnych celów. Zaś z drugiej strony Polska dorobiła się przy tej okazji pierwszego oficjalnego więźnia politycznego, co również jest miarą demokratycznych dokonań ostatnich 27 lat, a szczególnie rządu prawych i sprawiedliwych. Co oczywiście doszczętnie skompromitowało polski wymiar sprawiedliwości, który jest po prostu przedłużeniem polityki rządzącej w danej chwili partii lub różnego typu koterii i sitw lokalnych.

Przypomnę, że temat „dziwnych” powiązań obecnego szefa MON i jego współpracowników, wyjaśnił w swojej książce pt. „Macierewicz i jego tajemnice” Tomasz Piątek.

Pytany o temat książki Tomasza Piątka, były szef MON Tomasz Siemoniak, na antenie „Radia ZET” odpowiedział, że „jest zbyt dużo dziwnych zbiegów okoliczności w otoczeniu Macierewicza„:

Na prośbę niektórych mediów skierowaną do Antoniego Macierewicza o odpowiedź na te zarzuty, szef MON  złożył wniosek do podległego mu departamenu ds. Wojskowych Prokuratury Krajowej aby podjął on  postępowanie w sprawie książki Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice”.

Oczywiście publikacja taka powinna zainteresować stosowne organy państwa – lecz przedmiotem ich dochodzeń powinno być sprawdzenie Antoniego Macierewicza, a nie Tomasza Piątka- autora książki.

Jeśli zaś Macierewicz uważa, że dziennikarz kłamie, to powinien wezwać oszczercę przed sąd – tyle że cywilny, by nie dawać nawet śladu podstaw do sugestii, że chce wykorzystać podległy mu aparat ścigania państwa do prywatnej ochrony swej czci i swojej szczególnej, było nie było, pozycji w strukturach tejże władzy państwowej.

Tymczasem sprawa rozwinęła się inaczej, bo Macierewicz najpierw do ataku na książkę używa swojego bezpośredniego podwładnego z resortu, który tuż po publikacji publicznie nazywa ją zbiorem „samych kłamstw i pomówień” i ogłasza, że jego przełożony skierował do prokuratury zawiadomienie „o możliwości popełnienia przestępstwa”.

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/553031,antoni-macierewicz-tomasz-piatek-michal-dworczyk.html,

W kolejnej  odsłonie tego skandalu sprawą dziennikarza, bądź co bądź cywilą, zajął się departament ds. Wojskowych Prokuratury Krajowej, którego szef został wyznaczony wcześniej przez szefa MON Antoniego Macierewicza.

Co jeszcze bardziej zdumiewające, przedmiotem wniosku ministra Macierewicza o ściganie Tomasz Piątka nie są ewentualne kłamstwa i pomówienia wobec szefa MON, ale on ma być winny stosowania przemocy lub groźby wobec funkcjonariusza publicznego w celu podjęcia lub zaniechania czynności służbowych (art. 224 kodeksu karnego oraz  publicznego znieważania lub poniżania konstytucyjnego organu RP (art. 226 kk) i wreszcie bezprawnego zamachu na osobę funkcjonariusza publicznego z powodu wykonywanego przez niego zawodu lub zajmowanego stanowiska (art. 231a kk).

KURIOZUM!!!!!!

Smaczku całej tej sprawie zamiany publicznych instytucji państwowych w swój własny prywatny folwark dodaje sprawa bezwzględnego i przy tym absurdalnego dokonania zamachu przez rosyjski służby na polski samolot rządowy, w katastrofie którego zginął prezydent RP wraz z małżonką oraz całą oficjalną delegacją lecącą na obchody kolejnej rocznicy Zbrodni Katyńskiej.

Absurdalność oskarżeń kompromituje Polskę i polskie organa władzy państwowej wobec całego cywilizowanego świata, a Antoni Macierewicz w środowiskach politycznych liderów krajów UE staje się obiektem drwin i pośmiewiska. Jaki to ma cel? Według mnie jest to celowa robota polegając na zdeprecjonowaniu pozycji Polski w świecie, pomniejszenie jej oraz uznanie za polityczny skansen. Temu samemu służy sprawa nadużywania i kompromitowania symboli tradycji spuścizny narodowej oraz patriotycznej. Poprzez nadmierne nadużywanie jej, a nawet bezwzględne eksploatowanie w swych osobistych celach politycznych i kreacji własnej osoby i pozycji politycznej przez Antoniego Macierewicza.

Skutek tego typu działań, podobnie jak deklarowana przez niego i wielokrotnie mocno akcentowana często troska o bezpieczeństwo kraju i stan polskich sił zbrojnych, przynoszą skutek odwrotny niż głoszona przez niego propagandowa retoryka.

Jak sądzę, są to czynniki, które dyskwalifikują Macierewicza- wraz z podległą mu liczną grupą Misiewiczów, jako poważnego polityka zdolnego do dalszego sprawowania funkcji państwowych.

Ale nie tylko, bo objawy tej choroby mają znacznie szerszy zasięg, a więc nie tylko dotyczą osoby Macierewicza, tylko państwa zarządzanego obecnie przez PiS. Chodzi o to, że mamy tu do czynienia z manią wielkości i butą oraz cynizmem przedstawiciela władzy, czującego się bezkarnie co gwarantuje mu obecne w całym PiS przekonanie, że każdy sprzeciw wobec rządów- czy też poszczególnym jej członkom- obecnej ekipy jest antypolską prowokacją. Równocześnie jak na dłoni widać posuwającą się już do śmieszności uległość organów państwa i jego funkcjonariuszy.

To dobitnie pokazuje z jakim państwem po 27 latach wprowadzania „wolności i demokracji” mamy do czynienia w tym PRL-u bis.

Czy leży w tym wina tych co rządzą? Nie wina leży przede wszystkim tych, którzy takich do władzy wybierają. A więc można rzec, że społeczeństwo polskie ma taką władzę, na jaką sobie samo zasłużyło. A co będzie dalej, i do czego Polskę taka postawa zaprowadzi, to się w przyszłości okaże.

***

Na tym kończąc ten wstęp, przechodzę teraz do relacji z kolejnego dnia wojny domowej na południowo-wschodniej Ukrainie.

Sytuacja wzdłuż linii styku w ciągu ostatniej doby na odcinku frontu donieckiego nieznacznie się zaostrzyła.

I tak, bardzo intensywny ostrzał w godzinach wieczornych przeprowadzili ukraińscy żołnierze w rejonie miejscowości Dokuczajewsk. Jest to już drugi taki ostrzał w ciągu ostatnich dwóch dób.

Pod ukraińskim ostrzałem znalazły się również zachodnie obrzeża dzielnicy Piotrowskiej w Doniecku, zaś w rejonie strefy przemysłowej na przedmieściach Jasinowatej toczyły się ostre walki przy użyciu broni maszynowej i moździerzy. Wcześniej w rejonie miejscowości Jasinowata, bo w godzinach popołudniowych, ukraińscy żołnierze ostrzeliwali z ciężkiej artylerii wsie Jakowlewkę i Mineralnoje. Ostrzał ten wspomagany był użyciem moździerzy, granatników i broni maszynowej.

Łącznie na tym odcinku frontu, w ciągu minionej doby, ukraińscy żołnierze przy użyciu ciężkiej artylerii kaliber 122 mm oraz moździerzy kaliber 120 i 82 mm, a także czołgów, opancerzonych wozów bojowych, granatników i broni maszynowej, 35 razy ostrzeliwali terytorium DRL, a tam rejon 21 miejscowości.

Podobnie nieznacznie zaostrzyła się sytuacja na ługańskim odcinku frontu, gdzie minionej doby ukraińscy żołnierze przy użyciu: moździerzy kaliber 120 i 82 mm oraz wyrzutni pocisków przeciwpancernych i granatników, a także broni maszynowej 7 razy ostrzeliwali terytorium ŁRL, a tam rejon 4 miejscowości. I tak, ostrzelane zostały okolice: Kalinowki, Sokolników, Kalinowa i Ziełoboku oraz pomnika Kniazia Igora koło punktu kontrolnego Stanica Ługańska.
Łącznie na ostrzeliwany teren spadło około 44 pocisków kaliber 120 mm i 14 pocisków kaliber 82 mm.

 

Poniżej jeszcze raport dobowy przygotowany przez centrum prasowe sztabu ukraińskiego dowództwa wojskowego prowadzącego przeciwko rosyjskojęzycznej ludności Donbasu tzw. operację antyterrorystyczną (ATO):

„Зведення прес-центру штабу АТО станом на 18.00 12 липня 2017 року
Сьогоднішній день у зоні антитерористичної операції не приніс миру на багатостраждальну землю Донбасу.
В цілому, з початку доби, кількість обстрілів українських позицій зі сторони незаконних збройних формувань відносно невелика – 7 випадків. Але упродовж дня, ворог цинічно нехтуючи Мінськими домовленостями, застосовував заборонене озброєння.
Найгарячіше було на Донецькому напрямку. Так близько 5 ранку, поблизу Луганського, противник здійснив 12 пострілів з танку. Також вночі, злочинці з гранатометів, великокаліберних кулеметів, стрілецької зброї обстрілювали наші опорні пункти на шахті Бутівка та у Верхньоторецькому. А близько 6 ранку, внаслідок обстрілу з БМП, у районі селища Зайцеве, отримав тяжкі поранення, а згодом помер у лікарні український військовий. Крім того з мінометів калібру 82 міліметри та озброєння БМП злочинці відкривали вогонь по Троїцькому.
На Луганському напрямку під обстріл потрапили позиції у Кримському, а на Маріупольському напрямку ворог бив по Водяному”.

 

„Зведення прес-центру штабу АТО за минулу добу станом на 6 годину 13 липня 2017 року
Минула доба у зоні проведення АТО відзначилась збільшенням кількості обстрілів зі сторони противника фактично на усіх напрямках.
Близько 17 та 23 години, на Донецькому напрямку, ворог зі сторони селища Калинове чотири рази бив по наших захисниках у Троїцькому з гранатометів, великокаліберних кулеметів, стрілецької зброї, БМП. Крім того бойовики застосували і міномети калібру 120 і 82 міліметри заборонені Мінськими домовленостями. У відповідь сили АТО відкривали вогонь зі стрілецької зброї і гранатометів. Також на цьому ж напрямку близько 18 та 23 години банд формування обстрілювали наші опорні пункти в районі Авдіївки.
Так само ввечері і вночі гаряче було і на Маріупольському напрямку. З мінометів калібру 82 міліметри бойовики відкривали вогонь по селищам Березове та Новомихайлівка. З гранатометів, великокаліберних кулеметів і стрілецької зброї били по Красногорівці, Талаківці, Водяному, Гнутовому, Павлополю. А близько 21 години, внаслідок обстрілів з 82 міліметрового міномету, одного з наших опорних пунктів у селищі Мар’їнка, отримав поранення український військовий. Варто додати, що ввечері з мінометів та кулеметів противник вчергове цілеспрямовано вів вогонь вже по житлових кварталах Мар’їнки, що призвело до пожежі та руйнувань цивільних будівель.
На Луганському напрямку після 18 години бойовики зі стрілецької зброї і гранатометів тричі били по Новозванівці. А майже о 21 годині випустили 5 мін калібру 120 міліметрів по Станиці Луганській.
Загалом за минулу добу незаконні збройні формування 30 разів порушили режим перемир’я. Один український військовий загинув, ще один отримав поранення”.

 

Na koniec tego wątku jeszcze krótka relacja filmowa z Szirokino:

 

***

 

Na koniec kilka zdjęć:

Telmanowo- w ramach humanitarnej pomocy mieszkańcom DRL w Telmanowie zorganizowano dla dzieci święto lata.

Narodowe Muzeum Sztuki w Doniecku- wystawa artystów amatorów pod tytułem „Morska paleta”.

 

I jeszcze kilka aktualnych filmów:

 

***

 

Pozdrawiam.

© Powyższy tekst jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie, jego części lub całości, tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.

Reklamy

86 uwag do wpisu “Wojna domowa na Ukrainie 13.07.2017r.- 868 dzień od nowego rozejmu.

  1. Przypomniała o sobie budowa tzw. ściany Jaceniuka, czyli „muru” na granicy Ukrainy z Rosją. Według Prokuratury generalnej Ukrainy, wykryto do tej pory że w latach 2015-2017 zmarnowano oraz przywłaszczono 100 mln hrywien które przeznaczono z budzetu państwa na „prace techniczno-inżynieryjne” związane z budową ‚muru”. Śledztwa w tej sprawie prowadzone sa m.in przeciwko funkcjonariuszom ukraińskiej straży granicznej;
    https://strana.ua/news/81470-v-gpu-nashli-rastratu-100-millionov-griven-pri-stroitelstve-steny-yacenyuka.html
    ps. Ci którzy mają docelowo obsadzić „mur” właśnie go rozkradają…

    Polubione przez 4 ludzi

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s