Wojna domowa na Ukrainie 27.10.2017r.- 973 dzień od nowego rozejmu.


W odniesieniu do niedawno udzielonego wywiadu w polskich mediach przez byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę, w którym przyrównał on AK do UPA oraz Piłsudskiego do Bandery, zabrał głos prezes IPN dr Jarosław Szarek.

Prezes IPN zapytany we wczorajszym programie publicystycznym „Telewizji Republika” o reakcję Instytutu Pamięci Narodowej na wypowiedź byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, który zrównał UPA z Armią Krajową, prezes Jarosław Szarek ocenił ją jako „fałszywą, niesprawiedliwą i skandaliczną”.

Dodał także, że Wiktor Juszczenko „nie jest jakimś tam politycznym harcownikiem, tylko byłym prezydentem Ukrainy”, a więc „waga jego słów jest ogromna. (…) Myślę, że on wie, co mówi dotykając tych relacji polsko-ukraińskich”– ocenił prezes IPN.

Zwrócił też uwagę na moment wypowiedzenia tych słów przez byłego prezydenta Ukrainy:

„Jeszcze dobrze z Ukrainy nie wyjechał pan wicepremier Gliński, który pojechał tam, żeby próbować rozwiązać ten problem, jaki mamy z Ukrainą (…) To m.in. upamiętnienia naszych rodaków, którzy zostali zamordowani na Ukrainie, na Wołyniu czy w Małopolsce Wschodniej”

A więc można przyjąć, że wywiad w jakim wziął udział Juszczenko był po prostu prowokacją uderzającą w relacje ukraińsko-polskie. Tym bardziej, że jak to podkreślił prezes Szarek:

„IPN ma fatalne relacje ze stroną ukraińską; to jest tak naprawdę zimna wojna; bez gestu ze strony Ukrainy nie będzie przełomu w naszych relacjach (…) tu nie ma minimum dobrej woli. Trudno w takich warunkach się porozumieć (…) My wyczerpaliśmy cały zasób dobrej woli. Nam zależy na relacjach dobrych z Ukrainą. Przecież to są nasi sąsiedzi”.

Dodając, że:

„Ukraina musi jedno wziąć pod uwagę, że taka droga gloryfikacji tych formacji jest całkowicie ahistoryczna. (…) UPA była zbrojną organizacją jednej z partii, nawet jednej z frakcji partyjnych”

Natomiast, przywołana w negatywnym kontekście przez byłego prezydenta Ukrainy AK „nigdy nie mordowała ludności cywilnej”. To „UPA ma na swym sumieniu morze krwi. To jest co najmniej 130 tys. zamordowanych osób cywilnych: dzieci, kobiet, starców (…) Będziemy bronić swojego dobrego imienia, bo takie są fakty historyczne. (…) Tutaj nie ma żadnej symetrii pomiędzy UPA i AK. (…) I my nie zgodzimy się na naginanie faktów historycznych tylko dlatego, że na tej tradycji Ukraina chce budować fundamenty swojej tożsamości historycznej „.

Prezes IPN wyjaśnił również, że:

„Wielokrotnie wykazywaliśmy dobrą wolę. Byliśmy przez wiele miesięcy gotowi iść na kompromisy. Ten kompromis miał polegać nie na tym, że to jest kompromis z prawdą – tylko na tym, że odsuwamy pewne tematy. Nie zajmujemy się tym. Odsuwamy Wołyń, bo wiadomo, że ta opowieść strony ukraińskiej jest nie do przyjęcia dla nas”

Słowa nawet przytomne, tym razem przedstawiciela organów władzy państwowej rządzącej PiS, padły z ust prezesa IPN dr Jarosława Szarka. Tylko co z nich wynika? Jaki one odniosą skutek?

Sądząc z dotychczasowej postawy, popieranych bezwarunkowo probanderowkich władz Ukrainy przez polskie elity rządzące, nie ma możliwości na zawarcie jakiego kompromisu pomiędzy naszymi krajami w duchu prawdy. „Kompromis” zaś jest tylko możliwy ze strony Polski, która będzie musiała puścić w niepamięć ukraińskie zbrodnie popełnione na naszych Rodakach na wschodnich terenach II RP.
Jeśli zaś ktokolwiek sądzi, że jest inaczej, to wykazuje się skrajną naiwnością. A naiwność w polityce jest gorsza niż zbrodnia wobec własnego narodu o czym przekonaliśmy się tragicznie na własnej skórze po 1 września 1939 roku. Sprawa zbrodni ukraińskich w tym kontekście jest jednym z przykładów jak taka naiwność kończy się dla szarego obywatela.

Aby więc móc wyciągnąć właściwe wnioski z tragicznych kart dwudziestowiecznej Polski należy przewartościować swój sposób myślenia. Ale czy to jest możliwe?
Proszę zwrócić uwagę, na przykład na to, że po bankructwie piłsudczykowskiej idei „Międzymorza”, która tak naprawdę była tylko niemożliwym do zrealizowania, bardzo kosztownym społecznie, marzeniem. Koszt tego to właśnie jest śmierć naszych Rodaków na Wschodzie, w tym i na terytorium współczesnej Ukrainy i wschodniej Małopolski oraz Lubelszczyzny.

Tak więc dzisiaj, bez wyciągania wniosków z tego co skończyło się dla nas tragicznie następnie pokolenia politykierów prowadzą Naród dokładnie tą samą drogą.

Efektem tego jest to, że nie mogąc wyegzekwować prawdy o dokonanych przez ukraiński żywioł zbrodni na Polakach, bo ważniejsze są dobre relacje z Ukrainą, która jest elementem majaczeń o polskim imperializmie, jesteśmy traktowani przez zbrodniarzy jak petenci.

I to właśnie teraz ujawniając się z całą ostrością, w stosunkach ukraińsko-polskich, jest miarą tego jak bardzo od rzeczywistości oderwali się ci, którzy od ponad 27 lat rządzą w różnych konfiguracjach w naszym kraju. Z czego największą winę ponosi obecnie rządzący obóz władzy, który to właśnie w czasach prezydencji Wiktora Juszczenki rozpoczął taką nieodpowiedzialną politykę. Kierując się ślepo politycznym spadkiem po Piłsudskim i bajdurzeniem niedoszłego księcia Jerzego Giedroycia- szefa emigracyjnego Instytutu Literackiego w Paryżu i jednocześnie redaktora miesięcznika „Kultura”.

W efekcie, przez 75 lat, nie jest możliwe wyjaśnienie pełnej prawdy o tym czego dopuścili się Ukraińcy wobec naszych Rodaków.

Oczywiście oskarżenie za to tylko tych co obecnie rządzą, było by tylko jedną stroną monety. Drugą zaś jest to, że w poprzednim systemie politycznym obowiązującym w PRL-u zaciągnięto szczelną zasłonę milczenia nad tym co się stało na Wschodzie.

W związku z tym można przyjąć, że przy różnej motywacji towarzyszącej temu faktowi, obecne- postsolidarnościowe władze, kontynuują politykę rozpoczętą w PRL-u pod przymusem „Wielkiego Brata” ze wschodu. Kto nas wzt. obecnie do tego zmusza? Otóż, podobnie jak w poprzednim zbankrutowanym systemie, polskie władze nie były suwerenne, obecne mają dokładnie ten sam problem. Tylko, że dziś rolę „Wielkiego Brata” wobec Polski odgrywa światowy hegemon. To właśnie w jego politycznych kalkulacjach nie mieści się problem wyjaśnienia zbrodni dokonanej przez Ukraińców na Polakach ze wschodnich rubieży II RP. Nie mieści się zaś dlatego, bo prawda ta zniweczyłaby, jakikolwiek plan wykorzystania naszych dwóch państw, jako jednej siły będącej narzędziem w rękach hegemona w odniesieniu do jego polityki prowadzonej wobec Rosji.

Za ten brak suwerenności, obecny i poprzedni, płacą ci Polacy, którzy nawet we Wszystkich Świętych, nie mogą udać się na Ukrainę choćby po to aby na grobach bliskich zapalić znicze. Nie mogą, bo tych grobów nie ma, a często szczątki ich bliskich walają się nadal na polach Ukrainy. O jakimś zaś zadość uczynieniu nie ma w tej sytuacji mowy. Nie ma też mowy o tym aby wyegzekwować od Ukraińców słowa choćby o wybaczeniu, i następnie pojednania, za to czego dokonali ich ziomkowie.

I to jest miarą prawdziwego upadku Polski.

http://telewizjarepublika.pl/dr-szarek-nie-widze-mozliwosci-dalszej-wspolpracy-z-ukraina-musza-wyciagnac-reke,55767.html.

***

Na tym kończąc ten wstęp, przechodzę teraz do relacji z kolejnego dnia wojny domowej na południowo-wschodniej Ukrainie.

Niestety, ale w ciągu minionej doby, sytuacja na donieckim odcinku frontu zaczęła się zaostrzać.

I tak, w dniu wczorajszym i minionej nocy ukraińscy żołnierze przy użyciu: wyrzutni rakiet „Grad”, ciężkiej artylerii oraz moździerzy i opancerzonych wozów bojowych, a także granatników i broni maszynowej, 34 razy ostrzeliwali terytorium DRL w rejonie znajdujących się na nim 14 miejscowości.

W rezultacie wczorajszego wybuchu gazu, który miał miejsce w bloku przy ulicy Krasnoarmiejskoj nr. 84 w Doniecku, zostało zabitych 5 osób. Poza tym, trójka dzieci w wieku od 4,5 do 8 lat, została ranna, zaś 17-letnia dziewczyna ma oparzenia na 98% ciała. Ponad to ranni zostali dwaj mężczyźni.

Natomiast w ciągu minionej doby na ługańskim odcinku frontu sytuacja generalnie nie uległa zmianie.

I tak, ukraińscy żołnierze przy użyciu: moździerzy kaliber 120 i 82 mm oraz opancerzonych wozów bojowych i wyrzutni pocisków przeciwpancernych, a także różnego rodzaju granatników i broni maszynowej, 8 razy w ciągu minionej doby ostrzeliwali terytorium ŁRL w rejonie 6 miejscowości. Ostrzeliwano okolice następujących miejscowości: Pierwomajska, Ałmaznoj, Kalinowa, Dołgoje, Żiełoboka i Łozowoje.

Poniżej raporty za ostatnią dobę udostępnione przez centrum prasowe sztabu ukraińskiego dowództwa wojskowego prowadzącego przeciwko ludności rosyjskojęzycznej w Donbasie tzw. operację antyterrorystyczną (ATO):

Прес-центр штабу АТО
13 godz.

#АТОподії #АТОречник #Donbas #spokesperson #statement

„Прес-центру штабу АТО станом на 18.00 26 жовтня 2017 року
Упродовж сьогоднішнього дня обстановка в районі проведення АТО залишалася без змін. Противник й надалі подовжував обстріли позицій української армії, поодиноко застосовуючи міномети.
Так, на Приморському напрямку бойовики тричі били з 82-міліметрових мінометів, різних видів гранатометів і великокаліберних кулеметів по оборонцях Широкиного.
На Луганському напрямку окупанти випустили щонайменше 20 мін калібру 82 міліметри на підступах до Троїцького. А озброєння БМП застосовували неподалік Попасної.
На Донецькому напрямку під вогонь гранатометів і стрілецької зброї потрапили наші укріплення біля Авдіївки, Пісків та Троїцького.
Загалом від опівночі російсько-окупаційні угруповання 9 разів порушили перемир’я. Українські військові 4 рази вогнем у відповідь пригнічували активність противника. Унаслідок бойових дій втрат серед бійців АТО немає”.
Zobacz tłumaczenie

1 godz.

#АТОподії #АТОречник #Donbas #spokesperson #statement

„Зведення прес-центру штабу АТО за 26.10.2017 року.

Наприкінці минулої доби обстановка у районі проведення АТО й надалі залишалась напруженою. З Донецького напрямку, який до цього був найгарячішим, вогнева активність ворога змістилась на Приморський напрямок, де противник все частіше почав застосовувати міномети.

Так, увечері бойовики 4 рази били з 82-міліметрових мінометів, протитанкових гранатометів, стрілецької зброї по оборонцях Гнутового. Також окупанти застосовували міномети калібру 82 міліметри біля Водяного та Павлополя.

На Донецькому напрямку «гарячою точкою» залишається Авдіївська промзона. Тут наприкінці доби російсько-окупаційні угруповання двічі обстрілювали наші опорні пункти з великокаліберних кулеметів і стрілецької зброї. А унаслідок гранатометного вогню, неподалік Пісків отримав бойову травму один український воїн.

На Луганському напрямку під вогонь гранатометів і стрілецької зброї потрапили наші позиції на підступах до Станиці Луганської.

Загалом за минулу добу незаконні збройні формування 20 разів порушили перемир’я. Сили АТО 16 разів застосовували зброю на ураження противника. У результаті бойових дій один український військовий отримав бойову травму”.
Zobacz tłumaczenie

Na koniec tego wątku jeszcze krótka relacja filmowa z rejonu Gorłówki:

***

Na koniec kilka zdjęć:


Donieck- wczoraj o godzinie 16:33 czasu lokalnego doszło do wybuchu w wielorodzinnym budynku mieszkalnym. Przyczyny eksplozji są ustalane.

I jeszcze kilka aktualnych filmów:

***

Pozdrawiam.

© Powyższy tekst jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie, jego części lub całości, tylko pod warunkiem podania linku do źródła.

Reklamy

72 uwagi do wpisu “Wojna domowa na Ukrainie 27.10.2017r.- 973 dzień od nowego rozejmu.

  1. A WĘGIERSKA PIĘŚĆ ciągle zaciśnięta. PAN minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó na konferencji prasowej w Budapeszcie poinformował że Węgry, w zwiazku z wprowadzoną na Ukrainie „reformą oświatową” naruszająca prawa tamtejszych mniejszosci narodowych, nie tylko odmówiły poparcia Ukrainie w „integracji z UE”, ale także zawetowały zwołanie kolejnego posiedzenia wspólnej Komisji NATO – Ukraina, które zaplanowano na 6 grudnia;
    https://strana.ua/news/101414-venhrija-otkazalas-podderzhat-ukrainskuju-evrointehratsiju-i-vetirovala-vstrechu-ukraina-nato.html

    Polubione przez 3 ludzi

  2. I w temacie ‚zamachu na ukraińskiego parlamentarzystę Mosijczuka”, który wcale nie musiał być „zamachem na parlamentarzystę Mosijczuka”. Coraz więcej informacji pojawiajacych się w ukromediach wskazuje na to ze celem zamachowców nie był Mosijczuk, a jedna z (oficjalnie) przypadkowych ofiar, czyli 36 – letni podpułkownik ukraińskiej policji, który miał „na pieńku” z MSW Ukrainy;
    https://strana.ua/articles/analysis/101352-hlavnym-obektom-pokushenija-moh-byt-ne-mosijchuk-a-otstavnoj-podpolkovnik-politsii.html

    Polubione przez 3 ludzi

Możliwość komentowania jest wyłączona.